27.02.2019
0X7A3389

Włoski przepis produkcji pomidorów polowych. Z Agro Akademii Warzywniczej BASF

Spulchnianie, nawadnianie i pełna automatyzacja przy zbiorze i przetwarzaniu! Wymienione czynniki, to klucz do sukcesu włoskiej produkcji pomidorów przemysłowych. O tym, jak wygląda cały proces produkcji i uprawa oraz co polscy wytwórcy mogliby, a nawet powinni zaimplementować do swojej produkcji zapytaliśmy u źródła – Włocha Carlo Caselli z firmy C.Z. Riparazioni Macceniche S.R.L. podczas konferencji zorganizowanych w ramach Agro Akademii Warzywniczej BASF w miejscowości Kłoda k. Leszna oraz w Nieborowie k. Łowicza.


Gości przybyłych na spotkania witał Maciej Wita (z prawej) z firmy BASF

We Włoszech produkcja pomidora jest na bardzo wysokim poziomie, zarówno pod względem skali jak i jakości. I nie ma się co dziwić, w końcu tamtejsze warunki klimatyczne sprzyjają tej uprawie. Światowa produkcja pomidora dla przetwórstwa jest na poziomie ok. 35 mln ton a Włosi (po Kalifornii) są na drugim miejscu w produkcji tego warzywa – dostarczają na rynek ponad 4,5 mln ton. Ale nie tylko klimat jest kluczem do sukcesu włoskich wytwórców. Już wiele lat temu poradzili sobie oni z problemami, przed którymi aktualnie my stoimy w rodzimej produkcji, np. ograniczone możliwości pozyskania pracowników sezonowych. Dlatego też warto czerpać od nich wiedzę. Z takiego właśnie założenia wyszła też firma BASF, zapraszając na konferencje w ramach Agro Akademii Warzywniczych o tematyce “pomidorowej” eksperta z południa – Włocha Carlo Caselli, który wraz z Tomaszem Skupinem ze Spółdzielczej Grupy Producentów Owoców i Warzyw dla Przetwórstwa, przedstawili metody i rozwiązania agrotechniczne stosowane w produkcji pomidorów przemysłowych we Włoszech.

Tomasz Skupin (z prawej) oraz Carlo Caselli


Uczestnicy Agro Akademii Warzywniczej BASF w miejscowości Kłoda k. Leszna


Uczestnicy Agro Akademii Warzywniczej BASF w Nieborowie k. Łowicza

Od gleby zależy bardzo wiele

Jak podkreślał ekspert z zagranicy, kluczowe w uprawie pomidora jest spulchnienie gleby. Włosi robią to na kilka sposobów. – Orać, czy nie orać? Nie ma na to jednoznacznej dobrej odpowiedzi. Najważniejsze, aby glebę odpowiednio spulchnić – zaznaczał ekspert. We Włoszech stosuje się różne sposoby przygotowania gleby: może to być tradycyjna orka, głębosz i różne rodzaje maszyn aktywnych. Można też zastosować agregat bezorkowy – dzięki któremu jest głębsze spulchnienie na całej powierzchni gleby, do tego głębosz w rzędach roślin i doprawienie talerzówką. Na wielu polach przed uprawą pomidora wykorzystuje się też maszyny wyrównujące poziom pola, przez co nie tworzą się zastoiska wody – podkreślał gość z Włoch.

Po co spulchniać glebę? Aby system korzeniowy rozrastał się w dół, ale też na boki. Jak mówił Tomasz Skupin, centralna część bryły korzeniowej wraz z ziemią działa jak gąbka – podczas deszczu lub nawadniania, woda w niej pozostaje na dłużej. Warto przy tym pamiętać, że na glebach lekkich woda znacznie szybciej wsiąka i to pionowo w dół, a na cięższych “rozprzestrzenia się” też na boki – co ułatwia rozrastanie się bryły korzeniowej i pobieranie składników pokarmowych z gleby. Informację tę powinno się uwzględnić, planując nawożenie przez fertygację.

- W naszym rejonie jest bardzo ciężka ziemia, dlatego często jest ona przygotowywana pługami, które mają bardzo duże odkładnice. Nieraz używany jest duży ciągnik i dwie odkładnie. To już zostało zrobione wcześniej, aktualnie na plantacjach jest aplikowany nawóz przy rządkach, 20 cm w głąb ziemi. Dajemy go tylko część, resztę będziemy aplikowali później, w razie potrzeby, poprzez fertygację i nawożenie tzw. kropelkowe. Dlaczego nie całość na raz? To kwestia oszczędności – wyjaśniał Carlo Caselli.

Ciekawym rozwiązaniem, stosowanym we Włoszech, jest przykrywanie węży nawadniających ziemią na głębokość 2-3 cm. To znacznie ułatwia zbiór owoców, ponieważ wąż nie przeszkadza podczas pracy kombajnem – nie zaplątuje się, roślina go nie przerasta, nie trzeba też na niego uważać. Ułożenie taśmy nawadniającej na powierzchni gleby wiąże się z koniecznością jego wyciągnięcia z zagonów przed wykonaniem zbioru pomidora kombajnem, natomiast w technologii, kiedy jest on pod ziemią zabieg ten wykonuje się po zbiorach – tłumaczyli specjaliści.

Latem z kolei na pomidorowych polach jest przygotowywany drenaż poprzez zastosowanie głęboszy z tzw. kulą z tyłu. W ten sposób, naturalnie, robione jest w ziemi wgłębienie na kształt rynny, dzięki któremu następuje odprowadzenie nadmiaru wody z plantacji. To rozwiązanie pomaga w przypadku, gdy są obfite opady deszczu i na plantacji tworzą się zastoiska, w których rośliny nie mogłyby przetrwać lub ich rozwój byłby utrudniony. Podobne rozwiązanie stosowane jest też w Hiszpanii i Australii, gdzie testowane jest nawadnianiu zalewowe.

Woda, woda, woda

Na tych terenach, gdzie gleba jest bardzo ciężka, Włosi produkują w granicach 60-70 t/ha pomidorów z wysokim BRIX-em z hektara. Natomiast na glebach piaszczystych potrafią zebrać ponad 100 t/ha, za to z niższym BRIX-em. Wiadomo, BRIX wiąże się przede wszystkim z dostępnością i pobraniem składników pokarmowych, a im plon jest wyższy, tym jego wartość spada (wprost proporcjonalnie).

W Polsce możliwe jest również osiąganie bardzo wysokich plonów pomidora. Jak wskazywali eksperci, jest jeden główny czynnik, który może je determinować; wodaoda. – Pomidor lubi ciepło. Największym mankamentem jest w jego produkcji jednak woda, a raczej problem z jej dostępnością. W Polsce mamy coraz częściej do czynienia z okresowymi suszami ? podkreślał Tomasz Skupin. – Włosi praktycznie w ogóle nie uprawiają pomidora bez nawadniania – 80% plantacji jest nawadniana kropelkowo, a ok. 20% poprzez deszczownie szpulowe.

Dostęp do maszyn, również tych używanych, mamy, a więc wszelkie technologie możemy wprowadzić i do naszej rodzimej produkcji, natomiast woda to czynnik, który może zachwiać opłacalnością produkcji pomidora. Dlatego też, bezwzględnie, coraz częściej plantacje trzeba będzie nawadniać.

Automatyzacja, mechanizacja – klucz do sukcesu produkcji przemysłowej

We Włoszech nie przeprowadza się już zbioru ręcznego pomidorów przemysłowych. Cały ten proces jest zmechanizowany. Z resztą nie tylko na tym etapie, automatyzacja wkroczyła do całego procesu produkcji pomidora. – Mamy coraz większe problemy z dostępem ludzi do pracy, dlatego technika idzie w tym kierunku, aby ich zastąpić. W tej chwili firmy dysponują maszynami, które są praktycznie całkiem automatyczne, nie potrzeba zbyt wiele osób do pracy przy nich - podkreślał Carlo Caselli. Przykładowo, sadzenie pomidorów we Włoszech następuje niemal w pełni automatycznie. Używane są do tego sadzarki 2- lub 3-rzędowe. Do obsługi potrzebna jest tylko jedna osoba, która podaje tacę rozsadową. Z kolei kombajny mają fotokomórki do selekcji pomidorów, które zastępują ludzi. Oczywiście, jest tam jeszcze przeważnie jedna osoba w części maszyny, gdzie następuje ostateczna lustracja owoców. Pilnuje ona, aby nie dostały się tam np. jakieś resztki roślin, które mogłyby zakłócić działanie fotokomórki. Całą resztę “załatwiają” fotokomórki. A to czego nie zdążą zrobić na kombajnie, zrobią fotokomórki w maszynach już w zakładzie przetwórczym – informował Carlo Caselli.

Renata Struzik

Zdjęcia: R. Struzik, M. Bartczak

Podczas spotkań wiele było pytań o mechanizację produkcji pomidora w naszym kraju


Poleć tę stronę znajomemu

Twój email:
Twoje imię:
Email znajomego:

Błąd wprowadzonych danych.